Uruchomienie własnej marki spożywczej to trzy osobne budżety: koszty jednorazowe przed pierwszą produkcją (receptura, badania, projekt etykiety), koszt pierwszej partii razem z opakowaniami oraz zapas gotówki na terminy płatności od odbiorców. Najczęściej niedoszacowany jest ten trzeci, bo sklepy i dystrybutorzy płacą po dostawie, a producent chce zapłaty wcześniej.
Poniżej rozkład każdego z tych trzech budżetów, z zaznaczeniem, co jest wydatkiem obowiązkowym, a co da się na starcie odłożyć.
Budżet pierwszy: koszty jednorazowe przed produkcją
To wydatki, które ponosisz raz, zanim powstanie choćby jeden słoik. Przy kolejnych partiach już ich nie płacisz, ale bez nich nie ruszysz.
| Pozycja | Czego dotyczy |
|---|---|
| Opracowanie receptury | Praca technologa, próby laboratoryjne i dojście do wersji, którą da się powtarzalnie wyprodukować na linii. Jeśli przynosisz gotową recepturę domową, i tak trzeba ją przeskalować. |
| Próby technologiczne | Kilka mniejszych partii testowych na docelowej linii. Sprawdzają, czy produkt zachowuje się tak samo w skali produkcyjnej jak w laboratorium. |
| Badania i termin przydatności | Badania mikrobiologiczne i fizykochemiczne oraz ustalenie daty przydatności. Bez tych danych nie zaprojektujesz legalnej etykiety. |
| Wartość odżywcza do etykiety | Tabela wartości odżywczych jest obowiązkowa dla większości produktów. Uzyskuje się ją z badania laboratoryjnego albo z obliczenia na podstawie składu. |
| Projekt etykiety i opakowania | Praca grafika plus przygotowanie do druku. Do tego weryfikacja, czy wszystkie obowiązkowe informacje faktycznie się znalazły. |
| Kody kreskowe GS1 | Potrzebne, gdy produkt ma trafić na półkę sklepową. Wiążą się z opłatą wstępną i roczną na rzecz organizacji GS1. |
Przy obliczaniu wartości odżywczych część marek idzie na skróty i przepisuje dane z podobnego produktu konkurencji. To zły pomysł, bo za zgodność tabeli odpowiada podmiot, którego nazwa jest na opakowaniu. Jeśli sam skład jest nietypowy albo produkt celuje w konkretną grupę odbiorców, warto na tym etapie porozmawiać z specjalistą od żywienia, zanim wydrukujesz kilka tysięcy etykiet z liczbami, których nie da się obronić.
Budżet drugi: pierwsza partia produkcyjna
Tutaj wchodzi minimum produkcyjne zakładu, które przy produkcji kontraktowej żywności zaczyna się zwykle od 300 do 1000 kilogramów lub litrów jednego wyrobu, a przy rozlewie napojów często od 1000 litrów. To nie jest złośliwość zakładu: umycie i przezbrojenie linii kosztuje tyle samo przy małej i dużej partii, więc poniżej pewnego progu produkcja przestaje mieć sens ekonomiczny dla obu stron.
Na koszt partii składają się surowiec, opakowanie jednostkowe, praca linii i etykietowanie. Warto zapamiętać jedną rzecz, która zaskakuje większość początkujących marek: przy tanich produktach sypkich i przy przetworach opakowanie razem z etykietą bywa droższe niż zawartość. Słoik, zakrętka, etykieta i karton zbiorczy potrafią przekroczyć koszt tego, co jest w środku.
Opakowania kupuje się w całości z góry, bo drukarnie i huty szkła mają własne minima nakładu. To oznacza, że nawet jeśli wyprodukujesz mniejszą partię wyrobu, opakowań kupisz tyle, ile wynosi próg dostawcy. Struktura tych kosztów jest rozpisana w osobnym tekście o tym, ile kosztują opakowania na zamówienie.
Budżet trzeci: gotówka na terminy płatności
To pozycja, której nie ma w żadnej ofercie, a która najczęściej zabija młode marki spożywcze. Producent kontraktowy zwykle chce przedpłaty albo zapłaty przy odbiorze partii. Odbiorcy handlowi płacą po dostawie, w terminie od 14 do 30 dni przy małych sklepach i od 30 do 60 dni przy dystrybutorach i sieciach.
Oznacza to, że przez kilka tygodni finansujesz cały towar z własnej kieszeni, a im lepiej Ci idzie sprzedaż, tym większa dziura w przepływie gotówki, bo kolejna partia musi ruszyć, zanim spłyną pieniądze za poprzednią. Planując budżet startowy, przyjmij, że potrzebujesz środków na pierwszą partię plus co najmniej połowę drugiej, zanim zobaczysz pierwszy przelew od odbiorcy.
Co można odłożyć na później
Nie wszystko trzeba mieć na starcie. Certyfikat ekologiczny ma sens dopiero wtedy, gdy produkt faktycznie ma być sprzedawany jako ekologiczny, bo to osobny reżim i osobny koszt. Certyfikat IFS lub BRCGS dotyczy zakładu, nie Ciebie, więc na starcie po prostu wybierasz producenta, który go ma, jeśli celujesz w sieci handlowe. Rozbudowana sesja zdjęciowa i kampania reklamowa mogą poczekać do momentu, aż będziesz wiedzieć, czy produkt się sprzedaje.
Odkładać nie da się natomiast badań, terminu przydatności i poprawnej etykiety. To nie jest obszar, w którym oszczędza się bezpiecznie, bo błąd na etykiecie oznacza wycofanie partii i utylizację całego nakładu opakowań.
Jak policzyć swój próg wejścia
Poproś producenta o rozbicie oferty na koszt jednorazowy i koszt powtarzalny, a następnie o wycenę partii w dwóch albo trzech wielkościach. Zobaczysz wtedy, gdzie koszty startowe przestają dominować w cenie jednostkowej i przy jakim wolumenie produkt zaczyna się bronić marżowo. To jedno pytanie mówi o realnym progu wejścia więcej niż jakiekolwiek szacunki z internetu, bo dotyczy Twojego konkretnego produktu.
Jeśli szukasz zakładu, zacznij od strony o producentach żywności na zlecenie, gdzie opisaliśmy modele współpracy, minimalne partie i wymagania formalne. Sam mechanizm produkcji pod obcą marką rozłożyliśmy w tekście o produkcji kontraktowej żywności, a kolejny krok, czyli wejście na półkę, opisuje wpis o tym, jak wprowadzić produkt spożywczy do sklepów.